ONA, ON – różnice w przeżywaniu niepłodności

Smutna para leży w łożku

ONA i ON – zapragnęli zostać rodzicami. ONA snuje wizje, jak będzie wyglądało ich życie we troje. ON z zachwytem patrzy, jak jego ukochana rozkwita. Oboje są szczęśliwi, przecież niebawem będą cieszyć się ciążą i narodzinami upragnionego dziecka. Są młodzi, zdrowi, gotowi do tego, aby zostać rodzicami. Nie przewidują żadnych problemów. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem...

Mijają jednak kolejne miesiące, a im wciąż nie udaje się zajść w ciążę. Teraz ONA i ON żyją od cyklu do cyklu, od jednej wizyty w klinice leczenia niepłodności do kolejnej. Spontaniczność i czułość zepchnięte zostały na bok, a seks podporządkowany cyklowi owulacyjnemu. Ich codzienność to nieustanne próby zajścia w ciążę. To z kolei rodzi skrajne emocje! Od podekscytowania, nadziei i radości, że zostaną rodzicami, po rozczarowanie, strach, ból, złość, frustrację, kiedy test znowu pokazuje jedną kreskę.

Niemożność zajścia w ciążę wiąże się z przeżywaniem wielu silnych emocji. Doświadcza ich ONA i ON. Jednak ich strategia radzenia sobie z niepłodnością jest inna. Dowiedz się, jak niepłodność przeżywa ONA, a jak ON oraz co mogą zrobić, aby przejść przez to razem i być dla siebie wsparciem.

ONA

Kiedy ONA słyszy diagnozę, że być może nigdy nie zostanie matką, emocje biorą górę. Nadchodzi taki moment w życiu kobiety, kiedy starania o dziecko stają się najważniejszą sprawą. Jej codzienność wypełnia wówczas ciągła walka o dni płodne i planowanie momentów na zbliżenie. Później oczekiwanie i nadzieja, które przeplatają się z rozpaczą i bezsilnością. Pojawia się niepewność, strach, złość, żal, rozgoryczenie, czasem wstyd.

Co robi w takiej sytuacji kobieta? Szuka ujścia dla narastających w niej emocji. Wypłakuje smutek, wykrzykuje złość. Czasem po prostu chce być wysłuchana, bez zadawania zbędnych pytania i dawania rad. Kobiety mają także głęboką potrzebę zrozumienia swojej choroby. Szybko zaczynają szukać przyczyn problemów z zajściem w ciążę oraz różnych form wsparcia. To one zwykle inicjują pierwszą wizytę u specjalisty, dyskutują na forach internetowych, przeczesują Internet w poszukiwaniu nowości umożliwiających leczenie, uczestniczą w spotkaniach dla osób zmagających się z niepłodnością.

- Kobiety są gotowe skorzystać z różnych metod i form wsparcia w celu eliminowania czynników wpływających na niepłodność: stosują diety, korzystają z akupunktury i decydują się na psychoterapię. Rozmawiają z bliskimi, przyjaciółmi, a przede wszystkim aktywnie działają na forach internetowych i szukają nowinek na temat metod leczenia niepłodności. Uczestniczą w treningach i warsztatach dla kobiet zmagających się z niepłodnością – mówi mgr Agnieszka Glica, psychoterapeuta na co dzień pracujący z pacjentami kliniki leczenia niepłodności Gyncentrum w Katowicach.

Kobiety, przy tym wszystkim, są jednak dość niecierpliwe. Kiedy dojrzewają do macierzyństwa, a choroba uniemożliwia im zajście w ciążę, zaczynają odczuwać napięcie. Oczekują szybkich efektów leczenia, co powoduje jeszcze większą  frustrację, jeśli kolejny raz nie dojdzie do zapłodnienia. Z czego to wynika? Kobiety mają większą świadomość upływającego czasu. Wiedzą, że zegar biologiczny tyka i przyjdzie taki moment, kiedy będzie za późno na dziecko. To nastawienie powoduje ogromną presję, która narasta wraz z kolejną jedną kreską na teście ciążowym. Nie bez znaczenia jest także presja społeczna. Macierzyństwo jest bowiem postrzegane jako podstawowa, społeczna i biologiczna, rola kobiety. Jest kolejnym etapem w życiu kobiety, który następuje wraz z jej gotowością do zastania mamą. Diagnoza niepłodności uruchamia u wielu kobiet poczucie bycia niepełnowartościową i gorszą. Wynika to zarówno z tzw. oczekiwań społecznych w stosunku do roli kobiety, jak i emocjonalnej niezgody samej kobiety, na to, że coś czego tak bardzo pragnie nie jest na ten moment możliwe. A może nie będzie dostępne nigdy.

ON

Jak ON przeżywa niepłodność? W samotności oraz poczuciu winy i niespełnienia w roli ojca, ale również partnera. Co czuje mężczyzna, który dowiaduje się, że być może nigdy nie zostanie ojcem? Podobnie jak kobieta - niepewność, strach, żal, złość, rozgoryczenie, bezsilność. Jednak mężczyznom trudniej wyrazić to, co czują. Większość z nich unika rozmów, zamyka się w sobie i nie chce się dzielić swoimi przeżyciami. Dlaczego?

Wielu mężczyzn na diagnozę reaguje zaprzeczeniem. Nie dopuszczają do siebie myśli, że problem niepłodności może ich dotyczyć. Szczególnie trudno im zaakceptować sytuację, kiedy przyczyna leży po ich stronie. Rodzi się wówczas poczucie, że w tak, wydawałoby się, naturalnej sprawie, polegli.

W społeczeństwie nadal funkcjonuje żywy mit „prawdziwego samca”, który jest sprawczy i działa. Ma za zadnie spłodzić dziecko, zasadzić drzewo i zbudować dom. Wydaje się, że społeczeństwo jest w stanie odpuścić mężczyźnie i drzewo i dom, jednak stygmatyzuje go, gdy nie ma potomstwa –  mówi psychoterapeuta.

Od mężczyzny oczekuje się także, że w obliczu diagnozy i przebiegu leczenia niepłodności, okażą siłę i będzie wsparciem dla swojej partnerki. Aby więc sprostać oczekiwaniom, mężczyzna „przyjmuje na klatę” w milczeniu wszystkie konsekwencje niepłodności. Skrywa głęboko w sobie emocje, zachowując pozory twardego i niewzruszonego. 

Czynniki społeczno-kulturowe, które nakazują mężczyźnie bycie twardym, silnym, samowystarczalnym oraz te, które zakazują mu łez, okazywania emocji, bycia bezradnym skazują go na samotność i utrzymywanie pozoru swojego nieporuszania w procesie leczenia - zauważa psychoterapeutka Agnieszka Glica.

Tymczasem kobiety często interpretują postawę swoich partnerów w kategorii „on tego nie przeżywa tak, jak ja”, „jemu nie zależy”, „tylko ja czuję rozpacz”. To niebezpieczny moment dla związku! Odmienne sposoby radzenia sobie z niepłodnością oraz wyrażania emocji mogą prowadzić do nieporozumień i kłótni. Co zatem ONA i ON powinni zrobić, aby nie oddalić się od siebie?  

Przede wszystkim rozmawiać!

Rozmawiajcie otwarcie i szczerze o swoich potrzebach, oczekiwaniach, o tym, co czujecie! Nie licz na to, że ONA powinna wiedzieć, albo ON się domyśli. „Jeśli powiecie sobie wprost, czego oczekujecie, jest większa szansa, że partner da wam to czego potrzebujecie” - mówi parom podczas konsultacji Agnieszka Glica psychoterapeutka pracująca na co dzień z parami w sytuacjach kryzysowych. 

Mężczyźnie często trudno jest zrozumieć zachowanie swojej partnerki podczas kolejnych prób zajścia w ciążę oraz w trakcie kolejnych niepowodzeń. Brakuje im informacji wprost, co się dzieje, jak kobieta przeżywa ten moment, jak ją może wesprzeć w tym trudnym czasie. Smutek, łzy, płacz stawiają mężczyznę w pozycji bezsilności, która jest bardzo trudna do zniesienia również dla niego. Kiedy w bólu i cierpieniu jest bliska nam osoba, każdy z nas chce znaleźć sposób, by ukoić ten ból. Tymczasem kobiety nie mówiąc, czego potrzebują w tym trudnym dla siebie momencie, zamykają się w sobie i pielęgnują żal, że „on” jej nie rozumie.

Z kolei wiele kobiet milczenie swojego partnera odbiera, jako nieodczuwanie przez niego bólu emocjonalnego. Czują się samotne w przeżywaniu niepłodności i odtrącone.

Mówienia o emocjach trzeba się nauczyć. Wiąże się to z dawaniem sobie czasu nawzajem. Przyzwoleniem na to, aby rozmówca nie musiał odpowiadać od razu, natychmiast. To powiedzenie do swojego mężczyzny: „Słuchaj, czuję się bezsilna, potrzebuję wiedzieć, co Ty myślisz i czujesz w tej sytuacji. Nie musisz mi mówić teraz, ale bardzo chcę z Tobą o tym porozmawiać”. Wiele kobiet oczekuje jednak odpowiedzi natychmiastowej. Nie rozumieją, że mężczyzna być może nie umie nazwać swoich emocji. A to diametralna różnica. Czym innym jest nieumiejętność nazwania emocji, a czym innym ich brak. Każda nauka wymaga czasu, rozmowa również. A rozmowa o trudnych emocjach wymaga szczególnej uważności na drugą osobę – mówi mgr Agnieszka Glica.

Ważne jest, aby w procesie diagnostyki i leczenia, ONA  i ON byli dla siebie wsparciem. Nie ma tutaj miejsca na obwinianie się, czy wytykanie większego lub mniejszego zaangażowania. Warto ze sobą rozmawiać! Delikatnie, szczerze i z szacunkiem dla emocji i uczuć partnera. Macie przecież wspólny cel - dziecko!

Jeśli czujecie, że Wasze relacje wymykają się spod kontroli, nie bójcie się skorzystać ze wsparcia psychoterapeuty. Zapraszamy!

Napisz: info@gyncentrum.pl

Zadzwoń: 32 506 57 77